Masz babo placek!

Jeśli zapomniałaś kiedyś dodać jabłek do szarlotki.

Piekłaś mazurek przez 3h czekając aż wyrośnie.

Częstujesz kupnym ciastem mówiąc, że to Twoje.

To musisz to przeczytać.

Jeśli pieczesz doskonale- to przeczytaj, pośmiej się i P O R A T U J !

 

Będę szczera.

Pieczenie to nie jest moja mocna strona. To w ogóle nie jest moja strona. Chyba, że bierzemy prawą i lewą, to ja zdecydowanie lewa.

Umiem piec tylko 2 rzeczy. Babka i ciasteczka z wróżbą. O ile te ostatnie piekę w listopadzie i zawsze wychodzą, to babkę już częściej i o dziwo właśnie ZAWSZE wychodzi.

Już wszelkie rady co do miar typu „NA OKO”, „ILE ZABIERZE” wprowadzają mnie najczęściej w błąd.

Wiem co pomyślicie- przecież są przepisy. Oczywiście, że są! Całe mnóstwo przepisów. Ale nikt gwarancji nie daje, że to będzie wyglądało tak pięknie jak na załączonych obrazkach. Lepiej smakuje niż wygląda- takie sobie wymyśliłam usprawiedliwienie.

Zbliżają się święta, a wraz z nimi magiczny czas serniczków, mazurków, czekoladowych jajeczek.

 

Będzie ciężko. Oj i to dosłownie.

 

Pamiętam takie ostrzeżenie: nie żryj wiosną w nocy, bo latem będziesz tego żałować. I jeszcze jedno, moje ulubione zresztą, które o wiele bardziej działa na wyobraźnię: pingwiny to jaskółki, które jadły po 18-tej.

Nie jadłam słodyczy w ostatnim czasie. To jasne, zrobiłam sobie miejsce na świąteczne pyszności. Naiwnie wierzę, że mi się to zrównoważy, a nie przeWAŻY.

Gdybym chciała połączyć stronę duchową i fizyczną wszystkiego co mnie czeka w najbliższym czasie , to dam Wam na to mój „przepis”:

JEDZ MNIEJ. BRAMY RAJU SĄ WĄSKIE.

 

A przepis na babkę, który mam obcykany i zawsze wychodzi znajdziecie tutaj: https://fitstaszki.pl/2019/04/18/fajna-babka/

0 0 vote
Article Rating
Udostępnij
  •  
  •