Miało być to nieco inaczej. Planowałam napisać o świętach, Daria chciała zrobić rysunek. Ale postanowiłyśmy dorzucić odrobinę goryczy do lukru.
I to nie tylko do tego na piernikach.

Jakiś czas temu napisałam tekst „Gdyby Jezus miał Instagrama…” Czytając komentarze pod rożnymi postami typu: „Miej nas w opiece”, „Boże pomóż”, „Boże zachowaj” zaczęłam  się zastanawiać czy przypadkiem i Bóg nie ma Facebooka. A jeśli tak, nie przestaję myśleć… Jakie ma profilowe?

Mówi się- jak trwoga to do Boga, tutaj mamy wersję nowoczesną, skrojoną na miarę socialmediów.  Z ciekawości… macie Go w znajomych?

Podane przykłady wzywania Boga (oby nie na daremno) sa absolutnie przypadkowe, ale wszyscy dobrze wiedzą, że w sieci pojawia się tego mnóstwo.
W  zależności od sytuacji- wpisy gorliwe i długie jak litania.
Utwierdza mnie to jednak w przekonaniu, że każdy chce w coś wierzyć, że każdemu potrzebna jest jakaś siła wyższa. Coś, co pomoże, gdy będzie smutno, źle i zimno.

Obojętnie co by to było: karma, Dziadek Mróz, Bóg, talizmany, czerwone kokardki , cud nad Wisłą czy nad Legią, pamiętajmy :

SZANUJMY SIĘ. BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO.

Boże, jeśli to czytasz- polajkuj…

*

Póki co trwa świąteczne zamieszanie. Szopki dosłownie i przenośni, Mikołaje, bombki, szał w kupowaniu prezentów.

A potem znów wróci codzienność,  w której nie zawsze będzie tak miło, być może zacznie się dokuczanie, chamstwo i hejt z byle powodu.

Kto ma zamiar tak się zachowywać, niech sobie da siana już teraz.
I to nie tylko pod świąteczny obrus…

 

0 0 vote
Article Rating
Udostępnij
  •  
  •