Kot i kotwica. Co ich łączy oprócz pierwszych 3 liter?

Nic tak nie pokrzyżowało wszelakich planów jak pandemia. Wszystko obróciło się do góry nogami, zakręciło, poleciało w dół i zapewniło nam emocjonalny rollercoaster, na dodatek bez trzymanki..

Chociaż w zasadzie zmiana planów to był najmniejszy problem w porównaniu do kryzysów ekonomicznych czy kłopotów zdrowotnych.

Ale nikt nie lubi kiedy pękający w szwach kalendarz trzeba ustalać od nowa, a zaplanowany grafik już się w ogóle do niczego nie nadaje.

Plus te sytuacje kiedy coś, na co bardzo czekaliśmy odwleka się w czasie. Z jednej strony tęsknisz i już bardzo chcesz, z 2 masz ochotę zrezygnować, bo po drodze zdążyło się odechcieć.

Nikt tego nie lubi.

Bo jeśli coś potrafi wytrącić z równowagi to wiadomo, że pociągnie za sobą złe samopoczucie, frustracje i wszystkie inne słówka, z których większość to już najprawdopodobniej same przekleństwa.

Jakby to poetycko ująć- dupa.

Zwykle byłam pierwsza do demonstrowania swojego niezadowolenia jeśli chodzi o sytuację kiedy trzeba coś przełożyć albo zrezygnować. Odbiegam już od tematu pandemii, mam na myśli siebie z dawnych czasów.

Oj jak ja potrafiłam pięknie przeklinać i opieprzać. Ba! Winić wszystkich za to, że jak to nie tak, skoro miało być tak!

Ale dotarło do mnie. Mała rzecz się zdarzyła. Lena miała zrobić dowolną pracę plastyczną. Wymyśliła, że będą to 2 motyle. Miał być czarny i biały, potem chciała je ozdobić. Zdolne mam dziecko to wiedziałam, że sobie poradzi. Zazwyczaj jak ma jakąś wizję, udaje się jej to zrealizować.

Najpierw się wkurzała, że coś jej to nie wychodzi, a motyla 🦋na pewno to nie przypomina. Pojojczała pod nosem, ale wzięła się do pracy. Dość cicho było, myślę sobie- coś wykombinuje.

Przyszła za jakąś chwilę i przyniosła mi wyciętego z papieru czarnego kota🐱 i białą kotwicę⚓️. Mówi:

– wiem, że miałam inny plan. Ale w sumie wyszło lepiej niż chciałam!

Miała wtedy 6 lat.

kot

Do dziś mam zawieszone na ścianie te dwie prace. Przypominają mi to proste, ale jakże dosadne spostrzeżenie dziecka, że nawet jeśli nie zawsze jest tak jak chcemy to może właśnie po żeby wyszło jeszcze coś lepszego.

Bez względu na to czy masz zapełniony kalendarz, dobry plan, czy musisz zmienić wszystko, powiem Ci jedno:

Wiesz, która chwila jest najlepsza? właśnie TA!

***

Już raz zmieniałam plany- o tu: https://fitstaszki.pl/2020/03/18/w-co-bym-sie-ubrala-gdybym-dzis-szla-na-impreze/

0 0 vote
Article Rating
Udostępnij
  •  
  •