Co byś ode mnie usłyszał gdybyśmy poszli na drinka

Zdecydowanie jestem w drużynie werbalizowania entuzjazmu. Co to mniej więcej oznacza? Że o ile moje ciało często zdradza co myślę i czuję, to chęć wyrażenia pewnych emocji słowami bierze górę, żeby nie powiedzieć- dominuje.

Bo ze mną to jest tak, że NIE co nie dopowiem to dowyglądam, wręcz przeciwnie- co nie dowyglądam to dopowiem.

Kiedyś (chyba jeszcze na studiach) zrobiłam listę osób, które chcę spotkać i pogadać. Udało się! Prędzej czy później, ale bardziej później. To było chyba jakieś podświadome dążenie do tego i tworzenie okazji aby się powiodło. Podobnie jak ze spełnianiem marzeń, chociaż w tym przypadku jest to u mnie dość świadome działanie.

Nie jest wcale ckliwy ten cytat, że jeśli czegoś pragniesz to wszechświat działa i pomaga Ci to spełnić. Gdy się w to uwierzy, to rzeczywiście tak jest. Jedno z najlepszych motywujących haseł na jakie trafiłam w ostatnim czasie brzmi: bądź jak magnes- przyciągaj co chcesz- zdrowie, miłość, pieniądze (wczoraj znalazłam 10 zł! )

Wracając do spotkań z ludźmi, których sobie na tej mojej liście zaznaczyłam… O! przypomniało mi się coś ! Czy wiecie, że przez uścisk dłoni można założyć, że witaliście się z każdą osobą na świecie, przez pośrednictwo 5 innych osób? Taka ciekawostka.

Ale do brzegu…

Załóżmy, że poszliśmy na tego drinka. Albo na kawę. Żadna różnica- i to i to pretekst. Dużo gadam, jak nerwowa jestem to jeszcze więcej. Pamiętam, że kiedy byłam w ciąży i mieszkałam daleko od wszystkiego i od wszystkich, to bywały dni, że prawie w ogóle się nie odzywałam. Może teraz to nadrabiam? Może!

Czasem też, kiedy piszę jakiś tekst, myśli wyprzedzają słowa pisane i chociaż wygląda on na początku jak bełkot (na dodatek podkreślony na czerwono) w końcu wszystko układa mi się w całość. Natomiast jak już się rozgadam na żywo, to mój aparat mowy im bardziej nakręcony, tym wcale nie zamierza przestać. I czy to jest pani w sklepie, czy znajoma, z którą się mijam, silniejsza jest moja potrzeba rozmowy niż chęć przejścia obok bez słowa. Ale mój dziadek też tak ma, z kim się nie spotka zawsze opowiada o kopalni i może tak stać i fedrować, dopóki go babcia nie opieprzy.

Ponad 300 wyrazów już napisałam a jeszcze nie przeszłam do tematu…

Jest taki cytat, że mężczyźni wymyślili pocałunek aby ukochanym kobietom w końcu zamknąć usta. Z tym się zgodzę, brzmi całkiem romantycznie, ale w rzeczywistości częściej jest to wyjście z pokoju w myśl innej złotej myśli  „nie chcę mi się z tobą gadać”. Prawda?

Rozgadałam się, a pytanie z tytułu pozostaje bez odpowiedzi.

To może inaczej.

Chcesz usłyszeć, co bym Ci powiedziała gdybyśmy poszli na drinka?

Wiem, że chcesz.

To mnie na niego zaproś.

5 2 votes
Article Rating
Udostępnij