Kiedy słownik w telefonie wie lepiej…

Nie ma w telefonach takiego przycisku, a jednak tak się jakoś dzieje, ze wraz z włączeniem tych urządzeń wyłącza (niektórym nawet w y ł a n c z a ) się myślenie.
Pośpiech robi swoje.Czasem też alkohol… (pamiętaj: piłeś? nie pisz!).
I wtedy całą robotę robi za Ciebie słownik.  A potem dostaje się takie wiadomości:

„Kup szybkę” (zamiast szynkę)

„On zawsze miał prącie na szkle” ( On zawsze miał parcie na szkło)

„Mam nadzieję, że miałaś dobry dżin” (…dobry dzień)

„Czeka mnie dzisiaj jeszcze spawanie” (czeka mnie spa w wannie)

„Muszę lecieć do zoo” (muszę lecieć, do zo – do zobaczenia)

„Odezwę się później, bo teraz nie mam czasu. Kocham się” (zamiast kocham Cię)

„Spóźnił się tramwaj i długo srałem na przystanku” (stałem! )

„Dobra noo, idę już spać” (dobranoc, idę już spać)

„Wesołych świąt w grobie najbliższych” (rzecz jasna: w gronie! )

Przyznaję, dwa z nich wysłałam ja… nie zgadniecie które… 😉

 

DOSTALIŚCIE KIEDYŚ PODOBNE WIADOMOŚCI, W KTÓRYCH DROBNY BŁĄD ZMIENIŁ SENS CAŁEGO ZDANIA?

0 0 vote
Article Rating
Udostępnij
  •  
  •