TO NIE MOJA BAJKA


Życząc sobie księcia z bajki, trzeba się dobrze zastanowić, czy rzeczywiście byłoby to spełnienie naszych marzeń. Małe, niewinne dziewczynki o nich śnią;  duże- doświadczone przez życie wolą zdecydowanie żaby z charakterem.

Bale karnawałowe czy też maskowe dają szansę zamienić się w ukochane, bajkowe postaci. Piękne suknie, korony, diademy, tiule. I brokat. Mnóstwo brokatu.

Biedne jednak te księżniczki, które niby mają w życiu wszystko, a jednak czegoś ciągle brak. W większości przypadków (i smutne to okropnie), żadna z nich nie ma mamy. I tak można by wymieniać: Mała Księżniczka, Bella, Kopciuszek, Mała Syrenka, Dżasmina, Pocahontas, Królewna Śnieżka, Elsa i ta dziewczynka z Oślej Skórki, co to nie pamiętam jak miała na imię…

Ojcowie niby próbowali ratować sytuację, poślubiając inną kobietę, i tak większość tych nieszczęsnych dziewczynek doczekała się macochy, która prędzej czy później okazała się zołzą.

Spotykały potem pięknych, wyśnionych książąt i wychodziły za mąż. Bajki zapewniają, że żyli długo i szczęśliwie, ale kto ich tam wie.

Jedyna postać, która zachwyca mnie niezmiennie od lat, która podniosła poprzeczkę tak wysoko (bez względu na to, w jaką rolę się wciela) i której udaję się absolutnie wszystko, to… BARBIE.

Barbie jest idealna. Nie myli się. Nie myje się- bo nie musi. Przecież wcale się nie brudzi. Podejrzewam, że się nawet nie poci.

Jest mądra, ma najlepsze pomysły, jest taka niechcący piękna.

Ma super auto. Pieski. Pieski chyba nawet nie robią kupki, a jak już to na pewno pachnące fiołkami, bo to przecież pieski Barbie.

We wszystkich swoich superprodukcjach  była już agentką, królową motyli, syreną, superiskrą (ktokolwiek to jest). Zawsze wygrywa, jest  ‘najpierwsza’, nieskazitelna, szczupła, gibka i powabna.

Jako –wydawałoby się- ideał kobiety, mogłaby mieć każdego. Zatem nie rozumiem dlaczego wybrała takiego przydupasa jak Ken. Sorry za wyrażenie, ale taki jest. Każda dziewczynka, która kiedyś przebierała mu ubranko, wie że facet jest bez jaj.

Dlatego dziwię się Barbie, że idzie na łatwiznę. Ale co może jej zapewnić facet, skoro do wszystkiego może dojść sama…

Już bardziej skłaniałabym się w kierunku świnki Peppy, która może i w swoich oczach uważa się za ideał, ale przynajmniej nie jest fałszywie skromna.

Czuje się gwiazdą, mimo że ma ryj jak suszarka do włosów. Wie najlepiej, ma tendencje do rządzenia  i musi być absolutnie we wszystkim najlepsza.

Nie musi- w przeciwieństwie do księżniczek- ociekać złotem. Woli błotem. Jak to niewiele do szczęścia potrzeba. Często dramatyzuje i strzela fochy i chodzi cały czas w tej samej kiecce. Bywa naburmuszona i nadąsana, ale czego wymagać od świnki. Niech każdy pilnuje swojego korytka.

Sama już nie wiem czy lepiej być różowa jak Barbie czy jak Peppa .

Nie mam już szans na księcia z bajki, nie z bajki- tym bardziej. William wyłysiał, Harry też zajęty, a szejki z Dubaju czy też nie- dostępne jedynie w Macu.

Poczekam w takim razie na matkę chrzestną. Wypijemy butelkę wina, dynie zamienimy w karocę, a jak wybije północ, zagubiony pantofelek zamówię na Zalando…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *