Od deski do…

Usłyszałam kiedyś kawał

od pewnego stolarza.

 

Lecz był tak nieprzyzwoity,

że wstyd opowiadać.

 

I ten pan i ten żart.

 

Ale mnie zainspirował.

Zatem o desce dwa słowa.

 

Może najpierw ta sedesowa.

Bo ją wszyscy znają.

Bo na niej siedzą i do niej ….tfu tfu.

(rymy wymknęły się spod kontroli- sorry)

 

Deska rozdzielcza- nie mam pojęcia.

 

Deska surfingowa- gdzieś tam, wśród fal

Mknie biała strzała… po oceanie, morzu…

Kojarzę ją głównie ze ‘Słonecznego patrolu’.

 

I ta snowboardowa- kiedyś sobie taką kupię.

Częściej niż na śniegu, będę lądować na …..

 

Póki co mam swoją deskę do ekstremalnych zadań

-i choć to nie toaletowa- to do kupki

prasowania.

Jeden komentarz

  • Dockens

    W naturze ludzkiej jest coś takiego, by dociekać treści żartu nie zacytowanego ?
    Może o desce… w miejscu klatki piersiowej??? Bo i takie deski bywają ??‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *